Czy pozwolić aby dziecko się nudziło?

zdjęcie: źródło Googlekindergarten-504672_960_720

Bardzo popularne stało się powiedzenie, że kiedyś rodzice bardziej angażowali się w wychowanie dziecka, a dziś daje mu się tablet.

Nie do końca się z tym zgadzam. Tzn, zgadzam się z drugą częścią, czyli z tym, że mamy tabletowe (lub iphonowe) społeczeństwo.

Czy jednak prawdą jest, że kiedyś rodzice poświęcali nam więcej czasu?

Ja wychowałam się na podwórku mojego sąsiada. Tomek jest moim rówieśnikiem przez co byliśmy ze sobą zżyci i nie brakowało nam pomysłów w głowie – co tu sknocić. Od nauki kąpania w kanale wypełnionym wodą po roztopach po podpalenie stodoły.

Wcale nie żartuję, my na prawdę prawie spaliliśmy stodołę. Na szczęście PRAWIE!

Zastanawiam się co będą wspominać nasze dzieci:

Do którego poziomu doszły w PlayStation? Czy ten moment w którym tata kupił nowego Gameboxa?

Może tak ma być?

Ja wolałabym aby moja córka miała takie wspomnienia jak ja. Chowanie się w kukurydzy, kalambury z tatą czy spacer po choinkę w Wigilię przy siarczystym mrozie i bajecznych widokach, gdzie całe pola pokryte były śniegiem a drzewa szronem. Dziś takie widoki tylko na obrazkach.

Czy jeśli będę próbować w ten sposób ułożyć jej dzieciństwo, to nie stanie się ona odludkiem wśród rówieśników?

Na szczęście widać jeszcze dzieci na rolkach, rowerach czy placach zabaw, więc jest nadzieja, że umiejętność bezpośredniej komunikacji nie zaniknie tak szybko.

Ci, którzy zapoznali się z zakładką „o mnie” wiedzą, że sporo dzieci w życiu poznałam (i sporo rodziców). Wiem też, że ile osób tyle metod wychowania.

Są rodzice, którzy wychowują dzieci metodą „samopasów” czyli wychowuj się sam. Oraz Ci, którzy pokazują dzieciom całą gamę możliwości, wybierają najlepsze przedszkola z nieograniczoną liczbą zajęć dodatkowych, aby dziecku pokazać wszelkie możliwości rozwoju i kreatywnej rozrywki.

Czy któraś z tych metod jest słuszniejsza? Nie potrafię odpowiedzieć. Każda ma na pewno plusy i minusy. Z jednej strony dziecko któremu rodzic poświęca dużo czasu i wszystko podaje na tacy (w tym pomysły na zabawę) ma większą szansę wybudować relację z dzieckiem (ze względu na ilość wspólnie spędzonego czasu). Z drugiej strony nadmierna kontrola nad tym jak dziecko spędza czas i co robi w każdej minucie (mam na myśli sterowanie wolnym czasem dziecka, narzucanie mu swoich pomysłów) blokuje dziecko w rozwoju jego kreatywności.

Dzieci, którym rodzice pozwolili się nudzić (i nie dali mu tableta) mają większe pole manewru i pole do popisu w wymyślaniu nowych zabaw.

Dlaczego mówimy, że lepsza jest książka od filmu. Ponieważ ona rozwija naszą wyobraźnię. Podobnie jest z zabawą.

Kiedy jeszcze byłam mała a moje siostry już chodziły do szkoły a ja cierpliwe czekałam kiedy wrócą, wymyślałam cała masę zabaw. Wieszałam obrusy lub zasłony na stole tak aby ciągnęły się do ziemi, robiąc sobie domek. Bawiłam się, że jeżdżę na koniu, wkładając między nogi pufę od fotela (widać w dzieciństwie zapoczątkowała się moja pasja z jeździectwem):)

Nie wspomnę już o zabawach w plenerze. Kiedy przyjeżdżały moje siostry cioteczne, szłyśmy wraz z nimi i moimi siostrami do naszych sąsiadek i bawiłyśmy się w Słoneczny Patrol.

Łąka to była plaża, a rżysko ocean. Oczywiście każdy chciał być ratownikiem.

Najwięcej mam wspomnień w plenerze. Kiedy miałam zaśpiewać psalm na swojej Komunii i tak szalałam przez ostatnie dwa tygodnie przed Komunią, bawiąc się z moim sąsiadem Tomkiem, że zachrypnęłam do tego stopnia, że zamiast zaśpiewać psalm, to go wypiszczałam:) (niestety wszystko jest udokumentowane).

Namioty, szałasy, igloo, prowizoryczne huśtawki, z desek, opon i pokrywek od beczek. Turlanie w beczce, zabawy w kanale (obok mojego domu jest bardzo głęboki rów z wodą, główna baza w moim dzieciństwie i jak obserwuję, moich siostrzeńców również). Tunele i domki w sianie. Kryjówki w wydeptanej kukurydzy, zabawa w chowanego w zbożu.

Dojenie krowy, żeby mama nie widziała ( miałam to szczęście, że wychowałam się na wsi).

Moje dzieciństwo jest bardzo podobne do tego, które miały dzieci z Bullerbyn.

Jakby wyglądało, gdyby wtedy dominowały Gameboxy i tablety? Sądzę, że nie byłoby tak barwne.

Moich wspomnień jest tyle, że nie sposób ich tutaj wymienić. Mogłabym napisać kontynuację Dzieci z Bullerbyn.

Ja uważam, ze warto dać dziecku się ponudzić. Daje mu się pole do nowych pomysłów i rozwoju wyobraźni. W ten sposób, dziecko może zafundować sobie wspomnienia, które pozostaną w jego głowie przez całe życie:)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s