Córeczki są dla Tatusiów

 

Kiedy Marcelina była w drodze, obawiałam się, że mój partner po narodzinach będzie jeszcze więcej pracować, żeby nie musieć zmieniać pieluch i znosić płaczu dziecka.
Kiedy pojawiła się Marcelina, nasze życie przestawiło się o 180 stopni.
Pomimo, że miewa napady płaczu, budzi się o 6 rano i każe zajmować się sobą, kiedy tylko otwiera oczy; to jednak jest oczkiem w głowie swojego tatusia.
Czasami odnoszę wrażenie, że kiedy wychodzi on do pracy , ona po prostu się ze mną nudzi.
Tatuś non stop ją rozbawia. Bujanie, podrzucanie, małpie miny, wygłupy..itp itd…non stop!
Rzadko spotyka się, żeby ojciec poświęcał tyle czasu takiemu małemu dziecku. On ma bzika na jej punkcie, niezaprzeczalnie. Nie ulega również wątpliwości, że ona również ma bzika na punkcie swojego taty.
Kiedy tylko go widzi, oczy zamieniają jej się w dwa radosne promyki. Jedna głupia mina tatusia i Marcelina śmieje się w głos.
Jest ona lekiem na wszystkie nasze troski i zmartwienia.
Obawiałam się, że mój partner będzie więcej przebywać dla świętego spokoju poza domem a jest dokładnie na odwrót. Ciężko go wypędzić na spotkania służbowe. Już słyszę propozycję, żebym ja poszła do pracy a on będzie zajmować się swoim „niuniusiem”.
Cieszy mnie to bardzo. Marcelina ma dużo miłości i uwagi ze strony obojga rodziców.
Zdecydowanie zgadzam się że córeczki są dla tatusiów a synowie dla mam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s